Potrzeba uległości wobec kobiety – skąd się bierze?

Dziś do kawy czytałam niezwykle ciekawy artykuł napisany przez  organizatorkę  Warsaw Femdom PartyKorri Pearl, znaną jako Pani z Perłami.

Link do artykułu : Secret Place – Dominacja kobieca w BDSM 

Autorka poruszyła w nim ciekawą rzecz, do której chciałabym się odnieść i dodać swoje spostrzeżenia.

Posłużę się do tego cytatem z artykułu : Może istnieć taki obszar seksualności, do którego Twój partner nigdy Cię nie zapraszał, a skrycie o tym marzy. Pewnie zastanawiasz się co to za miejsce i dlaczego nigdy tam z nim nie byłaś? Jest to świat Dominacji Kobiecej.

Skąd się bierze ta potrzeba bycia zdominowanym przez kobietę? Kiedy ta potrzeba się rodzi? Jak preferencje do uległości rzutują na całokształt życia mężczyzny?

Te pytania kłębią się w głowie każdego mojego poddanego (klienta). Staram się na nie odpowiadać, jednak to bardzo indywidualna kwestia. Zauważyłam jednak pewien standard w sytuacji życiowej moich poddanych – Brak akceptacji ze strony partnerek.

W dzisiejszych czasach wmawia się mężczyznom, że muszą być „samcami alfa”, wilkami wśród owiec i po prostu mężczyznami, a przejaw uległości wobec kobiety oznacza słabość i etykietkę „pantoflarza”. To są standardy jakie narzuca na nas społeczeństwo patriachalne. Wciąż tkwimy w tym przekonaniu, że facet MUSI rządzić, a facet, który pozwala by kobieta nim kierowała, nie jest facetem i traci „jaja”. To bardzo duża presja społeczna, z którą panowie w miarę dobrze sobie radzą, jednak to rodzi pytanie, czy na prawdę muszą to robić? Uważam, że mężczyźni, od których ciągle wymaga się „męskości”  są tym niezmiernie  zmęczeni. Ciągle muszą podejmować jakieś decyzje od najprostszych, codziennych (gdzie pójdziemy zjeść) po najtrudniejsze, zawodowe (zwolnienia, budżety, projekty, plan pracy). Na głowę mężczyzny spadają tak na prawdę najcięższe tematy i prędzej czy później dojdzie do przeciążenia…

Wracasz po ciężkim dniu do domu, przez cały dzień musiałeś spełniać wygórowane oczekiwania szefa i współpracowników. Jesteś odpowiedzialny nie tylko za siebie i swoją pracę, ale także za innych. Pracownik się nie sprawdza, ma kiepskie wyniki,lub jego obecność powoduje konflikty w grupie przez co spada produktywność zespołu, a w konsekwencji firma traci pieniądze. Widmo urlopu, czy remontu łazienki się oddala. Trzeba podjąć trudną decyzję o zwolnieniu. Wiesz, że to też jest człowiek i ma rodzinę na utrzymaniu, chyba mówił nawet, że ma dziecko w drodze, a pierwsze potrzebuje wizyty u ortodonty. Zagryzasz wargi, intensywnie myślisz, ale w końcu zwycięża i tak instynkt przetrwania – Twoje życie jest ważniejsze. Zwalniasz pracownika. Nie masz wyrzutów sumienia, o nie! Za długo w tym robisz, aby się przejmować osobiście. Buisness is buisness, nie ma litości. Rzucasz teczkę na krzesło, marynarkę wieszasz na wieszaku, w domu słychać jedynie telewizor. Twoja partnerka siedzi na kanapie wpatrzona w niebieski ekran i ogląda jakieś badziewie. Widzisz ją i masz ochotę wtulić się w jej nogi, w bezpieczną przystań jaką daje jej bliskość. Myślisz sobie, że nie jesteś jej wart, nie jesteś dobrym człowiekiem-zwolniłeś przecież młodego ojca- czujesz, że jako człowiek postąpiłeś źle. Ona z pewnością nie pochwaliłaby tego czynu, zawiodłeś, zasłużyłeś na karę…

Kara, to słowo przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Miałeś surowych rodziców, którzy wychowywali Cię konsekwentnie i z elementami przemocy -takie czasy były. Pamiętasz jak porysowałeś kredkami ściany? Jak uderzyłeś kolegę w szkole? A pamiętasz również lanie, które za to dostałeś? Ból i wstyd, zażenowanie i rozczarowanie sobą, rodzicami, a koniec końców przyznanie im racji. Żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy, czasami zadośćuczynienie w postaci przeprosin za złe zachowanie. To są na tyle mocne bodźce, że bardzo często są katalizatorem wywołującym kształtowanie się preferencji seksualnych w efekcie czego  cierpienie staje się obietnicą przyjemności.

cyt. „Ludzie pragną żeby gnębić ich, prześladować czasem nawet bić. Nic tak nie hartuje ich jak cios wymierzony w serce, kark czy nos…” Renata Przemyk „Tortury” 

I tu pojawia się wspomniany „brak akceptacji” – partnerka słysząc prośbę o dominację, albo fetysz stóp jest przerażona tym, że jej partner pragnie czegoś takiego. Działają tu różne mechanizmy: Podejrzliwość, że partner jest homoseksualny, strach przed podejmowaniem decyzji, obawy związane ze zmianą stylu życia.

„A co jeśli on jest gejem? A co jeśli będę musiała nosić jakieś zboczone ubrania i nazywać go szmatą, dziwką? Przecież to chore!”

Prowadziłam wiele rozmów z poddanymi o tym jak próbowali wprowadzić element klimatu do swoich sypialni. Przy odrobinie szczęścia partnerka zgadzała się na lekki fetysz stóp i pończochy, częściej jednak Panie decydują się na uległość  wobec swoich partnerów. Dlaczego? Bo tak jest łatwiej. Kobiety stały się leniwe i bierne w kontaktach seksualnych, pozostawiając (kolejny raz) decyzje partnerowi. Femdom jest taką formą kobiecej ekspresji, że „leżeć i pachnieć” nabiera zupełnie innego znaczenia. Dla uległych mężczyzn kobieta jest istną boginią, wielbioną do tego stopnia, że możliwość lizania jej stóp jest niewyobrażalnym zaszczytem. Zawsze lubiłam fetyszystów, są uroczymi ludźmi o wielkich sercach i niestandardowym pojmowaniu erotyzmu. Bo cóż takiego może być w stopach?Przecież to jeden z najmniej erotycznych fragmentów ciała! Nikt się nie dziwi, że facet lubi cyckityłeczki, ale na dźwięk słów „fetysz stóp” ludzi ogarnia jakaś dziwna pruderia.

Kolejną osią tego koła jest brak komunikacji między partnerami. Mężczyzna pragnie być zdominowany, wynika to z jego predyspozycji nabytych drogą traumy, boi się odrzucenia i nie potrafi wytłumaczyć partnerce czego dokładnie potrzebuje – efekt zamkniętego kręgu.  Brak spełnienia fantazji i potrzeb seksualnych prowadzi do frustracji i oziębienia relacji partnerskich. Brak realizacji tych potrzeb wcale nie sprawia, że one magicznie zanikają. Zauważyłam, że jest kompletnie na odwrót i rozpoczyna się poszukiwanie spełnienia . Najpierw są to filmy dla dorosłych, potem grupy FB o tematyce BDSM, rozmowy z innymi ludźmi o podobnych preferencjach, odnalezienie takich portali jak Fetlife i bdsm.pl, w końcu niezaspokojony partner znajduje wyjście z sytuacji – BDSM komercyjne.

Nie powinnam narzekać na ten schemat, jakby nie patrzeć dostarcza mi zarobku i spełnienia moich własnych fantazji, ale ja widzę w moich poddanych tyle tęsknoty i samotności,że zaczynam trzymać kciuki, aby im się udało spełnić przy partnerkach. Mój narzeczony nie jest z klimatu, ale rozumie moje potrzeby i zgadza się na taką formę ekspresji seksualnej. Wie dokładnie jak przebiegają moje sesje, co robię i jak wyglądają poszczególne praktyki i nie ma nic przeciwko. Taki układ zawdzięczam zdrowej, szczerej komunikacji. 

Na koniec udzielę rady moim obecnym i przyszłym poddanym, a także potencjalnie zaglądającym tu partnerkom owych panów :

Otwórzcie się na siebie i zaakceptujcie w pełni swoje lęki i obawy. Zaakceptujcie przeszłość i nie walczcie z tym. Najgorszy rodzaj kłamstwa to taki, kiedy okłamujemy samych siebie. I pamiętajcie, że bycie uległym mężczyzną nie oznacza zaprzestania bycia mężczyzną w ogóle.

Lady Sith – Terapia seksualna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarze “Potrzeba uległości wobec kobiety – skąd się bierze?”