#Fetish

“Potem wielki znak się ukazał na niebie:

Niewiasta obleczona w słońce

 i księżyc pod jej stopami,

a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.”

 

Apokalipsa św. Jana roz.12 w.1, Biblia Tysiąclecia.

 

Od zawsze lubiłam balansować na granicy moralności. Jest w tym coś ekscytującego i mrocznego. Fetyszyzacja tak delikatnej tematyki jaką jest wiara, daje niesamowite uczucie robienia czegoś… Złego. 

Zło zawsze będzie bardziej pociągające niż dobro, bo taką mamy naturę. Nie jesteśmy idealni i mamy skazy. Moją jest dotykanie wrażliwych tematów i igranie w ten sposób z psychiką.

 

W ten weekend spełniłam jedno z moich fetyszowych marzeń : Strój zakonnicy.

Prezent ten otrzymałam od cudownej Lady Shibari z okazji jej przyjazdu w moje rejony.

Od razu chciałam przymierzyć czepek zakonnicy. Ucieszyłam się bardzo, bo o stroju zakonnicy trułam od kilku lat. 

 

Kiedy weszłam do pokoju w tym czepku na głowie, wiedziałam że zrobię wrażenie.

Od razu spojrzałam w oczy mojemu Kotkowi, który towarzyszył mi podczas wizyty Lady Shibari. Poczułam znajome ukłucie przyjemności widząc jak świecą mu się oczy, a jednocześnie policzki czerwienią ze wstydu. Dlaczego? 

Bo zestawienie wiary i seksualności było, jest i będzie czymś niemoralnym. 

Z punktu widzenia socjologicznego istotnym będzie wspomnieć, że nie każdy w klimacie jest zagorzałym satanistą (no bo wiecie, w bdsmach to tylko dzikie orgie są), ateistą (ateista=satanista przyp. aut.) lub masonem (też coś o dzikich orgiach było)*

Poznałam w klimacie również osoby konserwatywne religijnie. Mając to na uwadze przyjmijcie, że jedno z nas jest bardzo wierzące. 

Tamten moment, kiedy spojrzałam w jego oczy i zobaczyłam blask, poczułam się jak władczyni umysłów. Uwielbiam robić uległym wodę z mózgu. Ocierać się o granice, naginać je, a czasami nawet łamać.

Czułam się fantastycznie. 

 

Balansowanie na granicy moralności to niesamowite doznanie, warte przeżycia ale muszę was uczulić na pewne kwestie. To są kwestie, które powinny oddzielać to, na co można sobie pozwolić, od tego na co absolutnie nie można. 

Wiecie, żeby nie podpalać kościołów, nie nabić nikogo na pal lub, brońcie bogowie, nikogo nie palić na stosach. Nawet fetyszyzacja symboli religijnych musi mieć swoje granice. 

Tylko gdzie leżą te granice? 

 

To zawsze będzie bardzo indywidualne zagadnienie. np . nie przeszkadza mi fetyszyzacja stroju zakonnicy i cytowanie Pisma Świętego, ale już np założenie różańca po zmarłej babci, by dopełnić outfit zakonnicy jest dla mnie wysoce niemoralne.

Pamięć po zmarłym nie pozwala mi tego zrobić. Kwestie honorowe, nie religijne. 

Wiele się mówi o granicach fizycznych w bdsm, a co z moralnymi? Duchowymi? 

Siostra Wielokrotnie Przełożona

 

*nabijam się ze stereotypów. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “#Fetish”